Jeste w: Home > Rynek Finansowy > Sęk i Brodzki

Sęk i Brodzki

„Pójdziemy na zakład” – powiedział do Brodzkiego. Od wielu lat prezes codziennie, jeśli był w firmie, spędzał przynajmniej godzinę w halach fabrycznych. Dziś zauważył awarię jednej z pras, którą właśnie naprawiano, i po raz kolejny kazał usunąć złom porozrzucany na podwórzu.

Po powrocie do gabinetu odbył kilka rozmów telefonicznych. Najważniejsza: z prezesem Powszechnego Banku Kredytowego dotyczyła kredytu na zakup dwóch szwajcarskich pras, które miały zastąpić wysłużone czeskie. Tu również nie poszło łatwo: sprawa poręczeń i gwarancji wymagała osobistego spotkania. Ustalił je na poniedziałek w siedzibie banku. Sęk poprosił do siebie Malinowskiego, by ponownie przedstawił mu biznesplan dotyczący tej operacji.

Dyskutowali o różnych możliwościach finansowania tego zakupu, łącznie z krótkoterminowym kredytem dewizowym. Na komputerze, który stał przy biurku Sęka, obliczyli podstawowe wskaźniki, posługując się standardowym programem finansowym. Kredyt z PBK wyglądał na najkorzystniejszy. Cena gwarancji nie była jednak do końca określona. Malinowski obiecał policzyć wszystko dokładnie w sobotę i niezwłocznie (telefonicznie) podzielić się wnioskami z szefem.

Kiedy popijał herbatą przyniesioną z domu kanapkę, sekretarka połączyła dwie kolejne rozmowy: Ewa Pawłowska prosiła o krótkie spotkanie, porozmawiać chciał również przewodniczący „Solidarności” Antoni Leśniak. Była już prawie 14:00.

Dodaj Komentarz